Kropelka – gawęda na nadanie naramiennika wędrowniczego

Kropelka – gawęda na nadanie naramiennika wędrowniczego

Deszcz padał nieustannie od kilku dni. Mała dziewczynka już od dłuższego czasu siedziała przy oknie patrząc na spływające po szybie krople.
„Ach jak bym chciała pojechać gdzieś daleko, do kraju, gdzie nigdy nie pada deszcz” Myślała. „Jak będę większa to zabiorę plecak i pojadę daleko, daleko w świat”.
Kilka lat później nastolatka siedząc przy tym samym oknie marzyła o niezwykłych podróżach. „Ach gdybym tylko znała języki, była silniejsza, miała przyjaciół za granicą albo dużo pieniędzy, ach ileż mogłabym wtedy zwiedzić, ile zrobić dobrego na świecie” myślała zapatrzona w mokrą szybę, po której spływały krople któregoś z setek już obserwowanych przez nią deszczy.
„Szkoda, że nie urodziłam się mężczyzną, albo przynajmniej w innym kraju, może wtedy było by mi łatwiej wyrwać się stąd”. Dumała przy kolejnej ulewie dorosła już kobieta. W trakcie tych wszystkich lat często obserwowała deszcz za oknem i marzyła o dalekim świecie. Przez ten czas wmówiła sobie, że to co ważne i niezwykłe dzieje się gdzieś daleko, a żeby się tam dostać trzeba być niezwykle odważnym, silnym i bogatym człowiekiem.

Ach, gdyby tylko małe kropelki deszczu na oknie, które tak często obserwowała, mogły przemówić! Każda z tych drobinek wody wielokrotnie przemierzała świat, choć żadna z nich nie była przecież ani silna, ani wielka, ani też bogata. Niejednokrotnie były częścią strumyków, rzek, mórz czy chmur, dzięki czemu każda z nich zwiedziła wiele miejsc. Widziała także mnóstwo ludzi, którzy mażąc o tym wielkim świecie zapominali, że miejsce, w którym się znajdują także jest jego częścią, a każda podróż, nawet ta najważniejsza, może zacząć się dokładnie tu, gdzie teraz stoisz.

Dlatego też „Wyjdź w Świat, zobacz, pomyśl, pomóż – czyli Działaj!”

Płomień serca

Ogień całego świata składa się z pojedynczych małych płomyków, spośród których każdy rozpalony ma swoją własną, niepowtarzalną misję. Jedne ogrzewają ludzi zgromadzonych przy ogniskach, inne płoną w lampach czy pochodniach rozświetlających mrok. Zadań jakie mają do wykonania płomyki jest nieskończenie wiele, tak jak i ich samych.

Pewnego dnia kilka płomieni zostało wezwanych na Górę Gór. Na szczycie leżało coś, co kształtem przypominało sylwetkę człowieka, jednak ten nie poruszał się, a jego skóra była strasznie blada.

Waszym zadaniem, usłyszały płomyki, jest rozpalić w nim życie.

– Spróbujmy rozgrzać mu kończyny krzyknęło kilka płomyków gromadząc się przy dłoniach i nogach człowieka. Im bardziej jednak się wysilały, żeby dać więcej ciepła, tym szybciej się wypalały, aż ostatecznie zgasły wszystkie bez osiągnięcia celu.

-Głupota, zawołały inne, trzeba rozgrzać mu mózg, kończyny są najmniej ważne – krzyknęły gromadząc się na wokół głowy człowieka. To jednak też nic nie dało. Człowiek nadal leżał bez ruchu. Bez życia.

– A może brzuch, wątroba, nerki – padły kolejne propozycje, żadna nie przyniosła jednak oczekiwanego rezultatu.

Ostatecznie przy człowieku pozostał już tylko jeden mały płomyczek. Zmartwiony bezradnością i przerażony tym, że został sam, zdecydował się na ostateczną próbę i poszybował w stronę serca człowieka.

Gdy tylko mały płomyk znalazł się w sercu, te natychmiast zapłonęło tysiącem ogni. Ciepło rozeszło się po całym ciele, a człowiek niemalże natychmiast otworzył oczy.

To właśnie z serca pochodzi bowiem ogień, który sprawia, że człowiek zdolny jest do niezwykłych rzeczy. Do miłości, poświęcenia, heroizmu czy nieskończonej nadziei.

O kwiatach i pokrzywie

-Dziadku, dziadku pokrzywa – zawołała mała dziewczynka. Niewielki kawałek ziemi, na którym rosło kilka roślinek był elementem pracy domowej, jaką dostały dzieci.
-Wyrwij ją dziadku – powiedziała dziewczynka do siwego pana pochylającego się obok niej nad małymi roślinkami.
-Wyrwać, ale dlaczego? – zdziwił się dziadek.
Bo jest brzydka – upierała się dziewczynka – i przez nią nie urosną moje piękne róże.
Może i nie jest to piękna roślina, ale jaka pożyteczna – zawyrokował dziadek, a oczy dziewczynki aż się powiększyły ze zdziwienia.
Kilka tygodni później dzieci prezentowały swoje mini ogródki na lekcji. Większość zasiała piękne kwiatki, które cieszyły oko i przyciągały kolorowe motylki. Były bratki, stokrotki, tulipany, a nawet róże. Wszystkie dzieci opowiadały o tym, jak cieszyły się patrząc na swoje piękne, kolorowe kwiaty. Kiedy na środek wyszła mała dziewczynka wymieniła nazwy 3 rodzajów kwiatów, które rosły w jej ogródku, na końcu dodając, że rosło tam też kilka pokrzyw. Dzieci zaczęły się śmiać, wykrzykując, że mała nie rozróżnia kwiatków od zwykłych chwastów.
-Pokrzywa to nie chwast! – odpowiedziała z uśmiechem dziewczynka. – Razem z dziadkiem dbaliśmy o nią tak samo jak i o inne kwiatki. Tulipany i bratki pięknie wyrosły, ale są tylko piękne. Można na nie popatrzeć albo dać je komuś w prezencie, a z mojej pokrzywy można zrobić pyszną herbatę, która do tego jest bardzo zdrowa. Dziadek mówi, że będziemy jej mieli dużo, ususzymy i będziemy popijali zimą przy kominku, kiedy będzie mi opowiadał fascynujące bajki, a piękne kwiatki z ogródka będą już tylko wspomnieniem. Dziadek mówi też, że ludzie wolą doceniać wygląd, niż prawdziwe wartości.
A przecież to co piękne nie musi być wartościowe, a prawdziwa wartość może się skrywać w tym, co niepozorne, a nawet brzydkie i niechciane.

Dzień dzisiejszy

- Mistrzu, czy jest jakiś sposób na to, aby naprawdę dobrze przeżyć swoje życie?
– Dobrze, czyki jak?
– No tak, żeby kiedyś nie żałowac podjętych decyzji, żeby niczego się nie wstydić, mieć czyste sumienie.
– Myślisz, że to trudne?
– Tak, nawet bardzo.
– Dlaczego?
– Bo życie jest długie. Przede mną wiele wyborów, wiele decyzji do podjęcia i bez wątpienia wiele problemów.
– A dziś? Wiesz, jak dobrze przeżyć dzisiejszy dzień?
– Tak, chyba tak.
– I tego musisz się właśnie trzymać, mój drogi. Nie zamartwiaj się problemami, które jeszcze się nawet pred Tobą nie pojawiły. Musisz koncentrować się na teraźniejszości. Życie składa się z wielu „dni dzisiejszych” jeśli każdy z nich przeżyjesz dobrze, to i całe Twoje życie takie będzie.

Wykrywacz przyjaźni

- Dziadku miałeś kiedyś prawdziwego przyjaciela? Takiego na dobre i na złe. Takiego, któremu mogłeś wszystko powiedzieć i na którego mogłeś zawsze liczyć?
– Tak. Miałem prawdziwego przyjaciela – odpowiedział dziadek.
– Zazdroszczę – rzekł ze smutkiem młody chłopak. – Ja nie potrafię znaleźć przyjaciela. Albo w zasadzie nie wiem, czy go mam. Jak to rozpoznać? Czasem wydaje mi się, że Maciek, czy Karol są moimi przyjaciółmi, ale zdarzają się takie sytuacje, że sam nie wiem. Chciałbym mieć jakiś wykrywacz przyjaźni. Coś dzięki czemu będę wiedział, czy ktoś jest moim prawdziwym przyjacielem, czy tylko kumplem na chwilę, dopóki nie znajdzie sobie ciekawszego towarzystwa.
– Wykrywacz przyjaźni? Trudna sprawa – zamyślił się dziadek. – Ale w zasadzie takie coś istnieje.
– Jak to? Co masz na myśli?
– Czas! Mój drogi. Czas weryfikuje prawdziwość wszystkiego.

Liście Dębu – gawęda na przyrzeczenie

W historii całego świata toczono wiele wojen. Wielu dzielnych wojów, rycerzy czy żołnierzy składało najwyższą ofiarę na polu walki, zostawiając tam swoje życie. Pola bitewne zawsze krwawo naznaczone do dziś pamiętają odwagę, umiejętności i poświęcenie prawdziwych bohaterów.

W średniowieczu często powtarzano legendę, jakoby sama matka natura miała stawiać pomniki tym najdzielniejszym. Ludzie zauważyli, że po każdym ciężkim boju, na polu bitwy w stosunkowo niedługim czasie wyrasta kilka młodych dębów. Drzewka te szybko miały piąć się w górę. Ich rozłożyste korzenie głęboko wdzierały się w grunt, pnie szybko obrastały zwojami, a korony zawsze były niezwykle rozłożyste i zielone. Drzewa te, choć młode zadziwiająco szybko dorównywały potęgą starym dębom rosnącym w odwiecznych borach.

Ludzie zaczęli opowiadać, że drzewa te wyrastają zawsze w miejscu, w którym padają najdzielniejsi. Dęby nie rozważały tego po której stronie walczył konkretny człowiek. Nie zważały na to, czy należał od do zwycięskiego obozu, czy też do tego, który ostatecznie w popłochu opuszczał pole bitwy. Nasiona drzew przyzywała dusza konkretnego wojownika. Tylko Ci najdzielniejsi, najbardziej zasłużenie i o najczystszych sercach zyskiwali uznanie wśród sił natury. Tylko oni otrzymywali niezwykły pomnik.

Spójrz na harcerski krzyż. Na nim także znajdują się dębowe liście. Kto wie, może te wykute w metalu odwzorowują liście prawdziwego dębu, który natura zasadziła na polu odległej bitwy. W nich zaklęta jest prawdziwa moc, siła i odwaga, a kluczem do ich odnalezienia zawsze jest czystość serca.
Bycie harcerzem stawia przed Tobą liczne wymogi. Prawo harcerskie, niczym rycerski etos wymaga nieustannej pracy nad sobą. Pamiętaj, że siłę zawsze możesz czerpać z harcerskiego krzyża i z przyjaźni tych, którzy noszą taki sam na harcerskim mundurze.

Zwykła ławka

W pewnym mieście wyremontowano rynek. Nowa nawierzchnia, okazała fontanna, kilka drzew. Nowoczesna, użyteczna przestrzeń publiczna. Rynek jakich wiele w całym kraju. Był ładny, jednak nie miał w sobie niczego charakterystycznego, niczego, co by go wyróżniało spośród setek innych.

– Może postawimy pomnik? – zaproponował jeden z radnych podczas zebrania rady miasta.
– Tylko kogo? Poety, pisarza, zasłużonego miastu polityka? – dopytywali inni.
– Takie pomniki są na każdym rynku, to nudne – zaoponował inny.
– To może jakaś forma małego placu zabaw? – padła kolejna propozycja.
– Pięć minut od rynku jest największy w mieście, więc bezsensu – skrytykowano kolejny pomysł.

Padło jeszcze wiele propozycji, innej fontanny, tablicy informacyjnej, drogowskazów z podanymi odległościami do innych miast… Żaden z pomysłów nie zyskał jednak uznania większości. Szukali czegoś niebanalnego.

W końcu padła propozycja rozpisania konkursu wśród mieszkańców.
W listach i mailach nadeszło wiele propozycji, zdecydowana większość jednak przypominała te, które radni odrzucili już w trakcie spotkania. Pozostałe również były zbyt banalne, lub wręcz absurdalne.

Spośród propozycji znalazła się jednak taka, która przemówiła do wszystkich.
„Zbudujcie ławkę, taką najzwyklejszą, ale zarazem zupełnie inną od wszystkich pozostałych…” pisał w swojej propozycji starszy mężczyzna. „…Dziś siadając na ławce w parku, czy na przystanku ludzie zupełnie nie dostrzegają osób siedzących obok nich, choć czasem dzielą ich od siebie zaledwie centymetry. Kiedyś ludzie potrafili ze sobą porozmawiać. Dziś natomiast jak się to mówi, nie wypada tak po prostu zacząć rozmowę z nieznajomą osobą. Zbudujmy więc w środku miasta ławkę, obok której stanie tablica z informacją, że usiąść na niej mogą jedynie osoby zainteresowane rozmową z drugim człowiekiem.”

Samotność jest najgorszym, co może spotkać człowieka. Czasem zwykła rozmowa z drugą osobą może przynieść niezwykłe skutki. Nie udawaj wiec, że obok Ciebie nie ma innego człowieka, bo może właśnie to on mógłby się stać kimś ważnym w Twoim życiu.